Krokus
Krokus to niewielka firmą ulokowaną na skraju województwa Mazowieckiego, w okolicach Janowca, Kazimierza nad Wisłą, Czarnolasu, Zwolenia. Zajmuje się tradycyjnym przetwórstwem owoców i warzyw.
Do czego dąży?
Głównym zadaniem, jakie sobie stawia jest dostarczenie Państwu zdrowych i smacznych produktów o typowym dla tradycyjnej kuchni polskiej smaku. Krokus stara się przypominać konsumentom pewne przetwory niegdyś bardzo popularne, dziś nieco zapomniane.
Jak chce to osiągnąć?
Aby osiągnąć założony cel stosuje tylko tradycyjne receptury i techniki produkcji, pozyskuje świeży surowiec pochodzący od lokalnych rolników, nie używamy żadnych sztucznych dodatków. Krótki czas, jaki mija od zbioru do przetworzenia sprawia, że straty wartości odżywczych na skutek utleniania, dojrzewania, wypłukiwania, długiego oddziaływania wysokich temperatur są niewielkie.
Produkty słodkie nasączane są cukrem w urządzeniach próżniowych w temp. ok.80°C, co zmniejsza straty witamin. Stosuje odpowiednie, stare, domowe, wypróbowane receptury. Owoce i warzywa skupuje od lokalnych rolników, których znają, i z którymi współpracują od lat. Niektóre uprawy są prowadzone specjalnie dla firmy Krokus dzięki czemu posiada odpowiedni surowiec (małe ogórki, patisony, pomidory).
Ręczna obróbka pozwala na szczegółową selekcję i wybór najlepszych owoców i warzyw. Do tych wyrobów nie dodają żadnych konserwantów, zagęstników, aromatów, barwników, koncentratów. Dzięki temu wyroby są smaczne i zdrowe.
Dlaczego przetwory tradycyjne?
Firma Krokus Uważa, że tradycyjna polska kuchnia, ma wielkie walory smakowe i zdrowotne i warta jest kultywowania. Dlatego przygotowują takie przetwory, jakie nasze prababcie, mamy robiły w domach, nie psują ich dodatkiem środków chemicznych, starają się zachować jak najwięcej wartości obecnych w świeżych owocach i warzywach.
Co daje nam lokalizacja firmy Krokus w dolinie Wisły?
Region, na którym działają, pogranicze województwa mazowieckiego i lubelskiego, Równina Radomska połączona doliną Wisły z Wyżyną Lubelską posiada odpowiedni dla upraw ogrodniczych klimat. Jest to jeden z cieplejszych rejonów Polski (śr. temp. roczna +8 °C) o dużym nasłonecznieniu i zróżnicowanych glebach umożliwiających uprawę roślin o różnych wymaganiach. Wielowiekowe tradycje ogrodnicze, istnienie od 1862 roku w Puławach Instytutu Rolnego i Leśnego promieniującego specjalistyczną wiedzą na całe imperium carskie, ale też na najbliższą okolicę sprawia, że dostęp do surowca wysokiej klasy jest duży.
Kilka słów o uprawie, przechowywaniu i jedzeniu owoców i warzyw w przeszłości?
Nasi przodkowie przywiązywali dużą wagę do przechowywania owoców i warzyw, które uprawiane były w Polsce powszechnie już w średniowieczu. W miastach były wydzielone dla mieszczan ogrody i sady, znajdowały się one również przy plebaniach, siedzibach rycerskich. Plony suszono, kopcowano, smażono też powidła owocowe, kiszono grzyby, warzywa. Zachowały się zapiski z dworu królowej Jadwigi o podawaniu biesiadnikom owoców smażonych w miodzie. Mikołaj Rej zachwala uciechy płynące z przygotowania i jedzenia rozmaitych przetworów - powideł owocowych, różyczek smażonych, kapusty kiszonej w kilku smakach, rydzów i ogórków, ćwikły z kminkiem i octem. Z latami techniki przetwórcze były coraz bogatsze, obejmowały coraz większa gamę produktów.
Jakie są tradycje upraw ogrodniczych w okolicach Pająkowa?
Region ten dzięki sprzyjającemu klimatowi ma wielowiekowe tradycje upraw ogrodniczych. Sady i ogrody zakładano w miasteczkach i na wsiach. Benedyktyni osadzeni w Sieciechowie w XII w założyli tam pierwszą w Polsce szkółkę drzew owocowych. Ogrody były nieodzowną częścią nadań i fundacji.
Przykładowo na uposażeniu plebana w Solcu z XV w jest aż 5 ogrodów, kościół i szpital dla ubogich w Janowcu otrzymał od Barbary Tarłowej 2 ogrody. Santi Gucci znakomity rzeźbiarz i architekt florencki - mieszczanin janowiecki otrzymał od Andrzeja Firleja ogród w Janowcu za „ućciwe posługi”. Piotr Firlej, pan na Janowcu, wojewoda ruski, dobry gospodarz był bliskim współpracownikiem królowej Bony.
Według niektórych autorów „królowa darzyła go szczególnymi względami”, a Krasicki pisze dosadniej: „co z innych zdarła to Firlejom dała”. Można sądzić, że ta zażyła znajomość miała wpływ także na janowiecką kuchnię i uprawy w zamkowych ogrodach, zwłaszcza że były one pod fachową opieką.
Ogrodnik zamkowy (hortulus arcis) jest notowany w księgach parafialnych Janowca do końca XVIII wieku. Pochodzący z 1658 r. opis sadu w folwarku Raj /30 km od Pająkowa/ do dziś budzi zachwyt: „od południa winniczka gdzie się i wino rodzi i drzewek brzoskwiniowych albo morelowych urodzajnych jest pól kopy.
Pod górą jest ogród włoski wielki, figarnia porządna, w niej drzew figowych 39, wszystkie dobrze obrodziły, drzewa brzoskwiniowego, morelowego i innego około 300 sztuk, tamże dwa ogrody warzywne.” Proboszcz zwoleński w XVIII w ma 3 ogrody w różnych częściach miasta.
W opisie dóbr Janowieckich z 1820 r. ogród znajduje się przy każdej chłopskiej zagrodzie, we wszystkich folwarkach są sady i ogrody. W Puławach „sama zaś wojewodzina Ruska (Zofia z Sieniawskich Czartoryska) zachwycona ślicznym i wspaniałym położeniem miejsca zaczęła je roku 1731 przyozdabiać pięknym i rozległym ogrodem w ulice i szpalery porżniętym, sadami drzew owocowych i porządnemi budowlami.”
Olbrzymi wkład w rozwój ogrodnictwa w naszym rejonie miała ks. Izabela Czartoryska. Stworzyła w Puławach gigantyczny park widokowy na obszarze 600 ha, założyła wspaniałą oranżerię z olbrzymią kolekcją roślin egzotycznych, były tam również ogrody warzywne i sady. Księżna Izabela, opiekunka okolicznych włościan zachęcała ich do sadzenia drzew owocowych.
W 1832 r. Czartoryscy za działalność patriotyczną tracą Puławy. W roku 1862 dzięki doskonałej bazie - zaczyna działalność w Puławach Instytut Politechniczny i Rolniczo – Leśny, który wielokrotnie przekształcany trwa jako ośrodek kształceniowy i badawczy do dziś. W puławskiej placówce kształcili się studenci z całego obszaru imperium carskiego. Instytut prowadził w okolicy wzorcowe gospodarstwa, gdzie odbywano praktyki, studenci mieszkali u puławskich mieszczan i okolicznych chłopów.
Ten bezpośredni kontakt, przenikanie wiedzy wpływały na rozwój kultury ogrodniczej w rejonie. W XIX w. słynne na całą okolicę były sady w dobrach łagowskich, należące do Stanisława Odrowąża Pieniążka. Wspomnienia mieszkańców Zwolenia sprzed 1939 r. pełne są wzmianek o sadach, ogrodach, zapachu malin, o ogórkach i melonach. Klemens Oleksik pisze: ”Pamiętam studnię, przy niej gruszę rodzącą duże soczyste owoce. Taka gruszka, gdy spadła na głowę mogła dobrze poturbować. Czasem gruszki spadały do studni – wyławiano je wiadrem.” Dzięki tym tradycjom są wspaniałe surowce do produkcji. |